
2008.11.10
2007-12-14 17:36:35
Na zewnątrz sprawiałem wrażenie człowieka bardzo spokojnego, lecz w środku toczyła się wojna o moją tożsamość. Wielokrotnie zadawałem sobie pytania: Kim jestem i po co żyje? Jaki jest Bóg? Patrzyłem na świat i na ludzi jak na zagrożenie, życie wydawało mi się pasmem nadchodzących nieuchronnych porażek i nieszczęść, i na te wydarzenia nie miałem żadnego wpływu. Takie moje myślenie powodowało, że rzeczywiście tak było, czułem się dzieckiem nieszczęścia, i największą ofiarą życiową. Bałem się nowych ludzi, sytuacji, wydarzeń, decyzji, w skrócie wszystkiego, co nowe. Uciekałem w naukę, i bałem się weekendu, bo zostawałem wtedy sam. Na trzecim roku studiów przeżywałem nasilenie depresji, koncentrowałem się na sobie i rujnowałem swoje życie psychiczne. I nie było nikogo, kto mógłby mi pomóc, ani nie miałem sił aby kogokolwiek o pomoc prosić. Od zawsze moja twarz była pełna gniewu. Zachowaniem i wyglądem odstraszałem ludzi. Pamiętam jak raz się popatrzyłem na panią bibliotekarkę, (kiedy chciała żeby się wpisał do książki odwiedzających), to aż mnie biedna kobieta przeprosiła. Być może miałem coś w sobie z bazyliszka, jedno wiem, że w lustrze nie mogłem się oglądać - nienawidziłem siebie. Pesymizm i depresja, gniew i smutek bez powodu byli nieodłącznymi kompanami mojego życia. Dziś jestem o tym przekonany, że te stany wywoływał „zły duch”, a Jezus Chrystus, uzdrowił mnie.
Zacząłem szukać ratunku i w desperacji wołać do Boga. Po przeczytaniu książki, którą zwinąłem mojemu współlokatorowi, Bóg odpowiedział na moje wołanie. Wtedy to poznałem prawdę o Jezusie Chrystusie i o sobie.
Pamiętam, że wtedy dwa dni nic nie jadłem i nie piłem, leżałem na łóżku i modliłem się, płakałem, gdy zrozumiałem, kim jestem i jak bardzo kocha mnie Bóg. Po tym wydarzeniu moje życie uległo ogromnej przemianie, wszystkie lęki, strach, gniew i smutek cudownie zniknęły. Otworzyłem się na ludzi, zaczęło też zmieniać się moje oblicze i przestałem straszyć innych a zacząłem przyciągać. Poznając Jezusa w Biblii, odkrywałem prawdę o sobie samym. To w Jezusie Chrystusie znalazłem akceptację, pokój, radość, nadzieję, miłość, wiarę i zaufanie. Odtąd moje życie zacząłem traktować jako pasmo szans a nie zagrożeń. Chrystus unaocznił mi, jaki jest cel mojego istnienia, i skierował moje myśli na właściwe tory. Jezus jest ciągle żywy, wyciąga ludzi z nałogów, z beznadziejnych sytuacji życiowych, ciężkich chorób (jak rak, białaczka). Jeśli potrzebujesz pomocy, zawołaj do Jezusa szczerym sercem. A On odpowie na twój głos. Powiedz mu, wprost co cię boli, zdaj się na Jego życiodajną uzdrawiającą moc. Kim jestem i po co żyje? Jaki jest Bóg? Szukaj Jezusa Chrystusa. Sięgnij do Biblii to jedyna obiektywna prawda.
Tomek